wtorek, 29 listopada 2011

Poślizg

Świeży mąż odwożąc swoją świeżą żonę z rana do miejsca pracy wpadł w poślizg. Wywołało to panikę na skroni małżonki. A potem było słuchanie.
Że nie jeździsz sam, tylko jesteś też za życie pasażerów (w domyśle - życie żony) odpowiedzialny.
I że trzeba jeździć wolniej, jak jezdnia jest oblodzona.
I że zimowe opony przecież nie zabezpieczają w pełni przed poślizgiem, tylko trochę.
I na letnich już bylibyśmy na barierce.
I nie wszyscy je założyli, więc trzeba trzymać większy odstęp.
I tak dalej.

Mąż wysłuchał, a następnie mknąc autostradą przypatrzył się dokładnie jezdni i z radością stwierdził:
"Cała droga pokryta lodem. Pięknie! Jak tym autem się driftuje?"

piątek, 25 listopada 2011

Zaczęło się od ogłoszenia

Tak to właśnie było. Kiedy za lat kilka(naście) dzieci zapytają nas jak się poznaliśmy odpowiemy, że przez ogłoszenie zamieszczone przez mamę w sieci. Możemy opowiadać, że na pierwszej randce siedzieliśmy w knajpie do jej zamknięcia, na trzeciej zgubiliśmy się po ciemku w górach, gdzieś pomiędzy nimi przegadaliśmy dwie nocki na jedynym słusznym wtedy komunikatorze, a półtorej roku później byliśmy już małżeństwem. Wszystko jak w setkach historii tego typu, prawda?

Na lusterku naszego samochodu wisi miniaturowy Enterprise, ja noszę na co dzień czapeczkę z daszkiem i logiem Imperium, w mieszkaniu mamy osobny pokój komputerowy w którym ledwie mieści się też kolekcja gier planszowych i RPG, a na ostatnim torcie urodzinowym mój wiek został przedstawiony w systemie dwójkowym.

A teraz w dodatku powstaje małżeński blog, na którym będziemy pisać o wszystkim tym co wymienione zostało w poprzednim akapicie i nie tylko.

No tak, to wszystko zaczęło się od ogłoszenia. Ogłoszenia o tytule "Szukam Geeka".